piątek, 25 grudnia 2015

Nowy sojusz!

Mamy sojusz ze Sforą Psiego Uśmiechu! ^^

Wesołych świąt!

Mamy lekkie opóźnienie, jak widać xd Ale w każdym razie, wiedzcie, że nawet jeżeli nie miałyśmy jak tego opublikować, życzymy wszystkim radosnych, spokojnych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia!

~Lawliet i Shuien

czwartek, 24 grudnia 2015

od Darwish'a do Lawliet

Spojrzałem z nijakim obrzydzeniem na padlinę z której dosłownie wypływał smród rozkładającego się ciała. Cóż ... w końcu nie każdy jest tak doświadczony i tak bardzo pamiętny aby nie znaleźć własnego upolowanego pożywienia a następnie po kilku dniach odnaleźć je w stanie .... krótko mówiąc złym.
Westchnąłem ze zrezygnowaniem i popchnąłem zająca ze zbocza, gdzie poturlał się słabo zostawiając za sobą swe wnętrzności. By nie patrzeć na ten nieprzyjemny dla oka widok, odsunąłem się niezgrabnie i poszedłem dalej, szukając cudzego jedzenia. Nie jadłem od chyba trzech dni i cudem jest to że jeszcze umiem chodzić.
Rozpaczając tak nad swoim losem nawet nie zauważyłem pary świdrujących mnie oczu. Dopiero po kilku minutach, kuśtykania po wydeptanej przez zwierzęta drogi, poczułem się dosyć niezręcznie i odważyłem się spojrzeć w stronę krzaków. Zrobiłem to na tyle szybko by przez chwilę ujrzeć błysk brązowego futra, które najprawdopodobniej należało do właściciela paczałek (xd). A może ... może to nie był brąz, lecz róż? Nie wiem ... Nie jestem dobry w odróżnianiu kolorów, możecie mi to wybaczyć skoro jestem samcem.
Wracając, zatrzymałem się i przemierzyłem spojrzeniem las po mojej lewej stronie. Kiedy nic się nie pojawiło, odważyłem się podejść bliżej. Obwąchałem ostrożnie krzaki, bo z nich wydobywał się ostry zapach ... wilka. Uniosłem łeb by zobaczyć jakiś ruch, lecz zanim przyjrzałem się dokładnie coś przygniotło mnie do ziemi.
Krzyknąłem zdziwiony i instynktownie zacząłem się szarpać ale po chwili zaprzestałem widząc że nie ma potrzeby. Odważyłem się unieść wzrok do góry i ze zdziwieniem stwierdziłem że stoi nade mną wadera.\
- Ty jesteś ...waderą!?
Samica wydawała się zaskoczona moją reakcją ale przewróciła oczami i odpowiedziała:
- A czymże innym?
- No ... teoretycznie rzecz biorąc, nigdy nie zostałem zaatakowany przez wilczycę ... i nawet nie przypuszczałem że coś się kiedyś takiego wydarzy. - mruknąłem strzelając oczami na prawo i lewo.
Wadera wydawała się z lekka oburzona moim stwierdzeniem ale szybko podniosła głowę i pozwoliła mi wstać.
- No widzisz .... bywa. Jestem Lawliet.
- Soul. Darwish Soul. - uśmiechnąłem się obojętnie.

<Lawliet? Totalny brak weny :c>

środa, 23 grudnia 2015

od Shuien CD Derpa

Polowanie, coś co prawie każdy wilk uwielbia. Ta adrenalina zbiera się w tobie, kiedy tropisz zwierze, później napędza cię jak je gonisz. Niby to tylko łapanie jedzenia, coś naturalnego. Jednak przynosi poczucie, że to ty tu rządzisz. Tylko ty masz prawo bycia królem lasu. Jesteś drapieżnikiem, zwierzęta chowają się przed tobą, boją się. Mięśnie się naprężają, pędzisz jak najszybciej możesz, kły aż cię bolą. To instynkt, który już od dawna jest u wilków. Nikt nie wyprze się swojej natury. Całkowita świadomość powraca dopiero wtedy, kiedy ofiara leży martwa u twoich łap. Czujesz metaliczny smak krwi w gardle, ty wygrałeś tą walkę. Jak to mówią, zabij albo sam bądź zabity. I tu nie chodzi o to, że jesteś zabójcą, kimś komu zabijanie sprawie wielką przyjemność. Nawet wrażliwa osóbka musi coś jeść, kogoś zabić. Taki polowanie daje ci poczucie bezpieczeństwa, nikt ci nie podskoczy, nikt cię nie zaatakuje. I choć to w większości jest tylko mylnym uczuciem, to i tak czujesz się lepiej. Czy wydaje się to obrzydliwe i brutalne? Tak, dla poniektórych osób pewnie tak. Jednak nam, wilkom wydaje się to normalne.
Jako pierwsza dobiegłam do jelenia i wgryzłam się w jego szyję bardziej od boku. Krew spływała mi do pyska, przy okazji brudząc mi futro. Zaraz potem na grzbiet zwierzęcia wskoczyłam Lawliet i zacisnęła szczęki na karku. Jeleń rzucał się i ryczał, a może bardziej charczał. Po chwili skoczyła także Shadow i wtopiła kły na zadzie. Ofiara padła na ziemię, jeszcze trochę wierzgała nogami, po czym oddała ducha.
- Jelonku! - usłyszałam krzyk.
Nakręcona adrenaliną od razu odwróciłam głowę, moje dwie towarzyszki także to zrobiły. Zobaczyłam basiora stającego w trawie. Miał wielokolorowe umaszczenie, od białego poprzez brązowy, kończąc na czarnym. Wpatrywał się w nas swoimi jasnymi oczami, w których widać było wyraźny strach.
- Ja się nim zajmę. - mruknęłam do wader.
Cała umazana w krwi, zaczęłam iść w stronę wilka, wyszczerzyłam kły i powarkiwałam cicho. Przyznaję się, nie było to zbytnio kulturalne, ani w moim stylu, ale coś wam powiem. Kiedy ja poluję, lepiej nie zawracać sobą uwagi. Mordercza natura jeszcze się nie uspokoiła we mnie. Kiedy byłam zaledwie kilka kroków od niego, zjeżyłam sierść na karku. Miałam ochotę rzucić się na niego i zacisnąć szczęki na jego szyi, ale się powstrzymałam od tego. Przecież tak naprawdę to on nic nam nie zrobił. Tylko krzyknął w obronie jelenia. Wspomniałam wam, że tylko większość wilków zachowuje się podczas polowania jak zabójcy bez serca? Ten osobnik chyba się nie kwalifikował do tej grupy. Uspokoiłam się i teraz tylko patrzałam na niego uważnie.
- Kimś jesteś? - zapytałam.
- Derp na mnie mówią. - odparł spokojnym, ale lekko drżącym głosem.
- Ja jestem Shuien, mogę wiedzieć co tutaj robisz?
Usiadłam na ziemi i lekko przekręciłam głowę. Adrenalina buzująca w moich żyłam już znikła. Jednak zapach krwi i zwierzęcia podsycał mój głód. Oblizałam pysk, próbując zlizać jak najlepiej czerwoną ciecz z niego. Pewnie wyglądałam trochę... przerażająco.

< Derp? >

od Shuien CD Thany

Nie zamierzałam zabierać Thany nad żaden wodospad, bojąc się, że może powtórzyć się pewne wydarzenie, które wcale nie było przyjemne. Przynajmniej mnie się wydaje, że zostanie porwanym przez prąd rzeki i będąc prawie utopionym, nie jest przyjemne. Sama będzie musiała się przecież zorientować w terenie. Nawet oprowadzenie nic nie da, to trzeba zapamiętać. A jeden spacer po terenach nic nie da. Chyba, że Thana na nadprzyrodzoną pamięć, w co wątpię. Zamierzałam zabrać ją do jednego z moich ulubionych miejsc. Co prawda było to dosyć daleko, ale jak zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać. Czas minął bardzo szybko, co mnie nie zdziwiło, zawsze tak było. Kiedy doszłyśmy do celu, rozejrzałam się dookoła. Pole lawendowe rozciągało się poza horyzont. Mocny zapach roślin unosił się w powietrzu, fioletowe kwiaty lawendy rosły gęstymi kępami. Tylko jedno samotne, ale potężne drzewo rosło pośrodku. Gałęzie rozrastały się w wielką koronę, która dawała bardzo duży cień. Kątem oka spojrzałam na Thanę, która z zachwytem chłonęła cały otaczający ją krajobraz. Bez dłuższego zastanowienia ruszyłam między kępy roślin. Gdy tylko to zrobiłam zapach stał się jeszcze mocniejszy. Dotarłam do ogromnego pnia drzewa i usiadłam przy nim wpatrując się w słońce, które powoli chyliło się ku zachodowi.
- Ale tu pięknie. - usłyszałam cichy szept obok siebie.
Nie musiałam się odwracać, aby wiedzieć, że to powiedziała wadera. Mówiła cicho i się jej nie dziwię. Sama tak robiłam, bojąc się, że każdy głośniejszy odgłos może zniszczyć to naturalne piękno. Uśmiechnęłam się na wspomnienie znalezienia tego miejsca. Nie wiedziałam wtedy nawet to, że wstrzymywałam powietrze, przyglądając się. Teraz nie reagowałam na to tak gwałtownie, ale zachwyt pozostał.
- Tak. - mruknęłam tylko.

< Thana? >

od Asami CD Severusa

Rzuciłam się na kilka razy większego wilka od mnie. "Asami?! Co ty robisz?!" Za późno zadałam sobie to pytanie. Biały wilk stanął nade mną i łapą przytrzymywał mnie za szyje. Najgorsze jest do, że jego łapa była centralnie umiejscowiona w miejscu mojej tchawicy. Spojrzałam mu z zawiścią w jego oczy. Widziałam, że sobie ze mnie drwi. Bo cóż może zrobić taka bezbronna i mała wadera jak ja? Jego biała sierść była cała w krwi. Pewnie właśnie coś upolował. Przyjrzałam się z ukosa jego wyglądowi. Miał silnie umięśnione łapy, z którymi ja nie miała bym szans. Był duży, mogę nawet powiedzieć, że był większy od normalnego basiora. Spojrzałam mu z zawiścią w oczy. Ale...Jedno oko było przerażająco, czerwone a drugie, czarne-pozbawione czegokolwiek.
 -Przecież wiedziałaś, że nie masz ze mną najmniejszych szans.-powiedział spokojnie, do tego się uśmiechając. Warknęłam na niego.  Nie znoszę takich typów.
 -Nie mam zamiaru ci się tłumaczyć. Zaatakowałam bo chciałam.-powiedziałam oschle. Basior przyglądał mi się z zaciekawieniem. Nie pozwolę by tak sobie ze mnie drwił. Moje tylne łapy zgięłam w taki sposób iż mogłam podrapać brzuch basiora. Wykonałam bardzo szybki ruch. Gdy jego przednia łapa była obok mojego pyska, wgryzłam się w nią i poczułam na języku metaliczny smak krwi. Wilk miał mnie już pozbawić połowy ucha, gdy mi udało się wstać i od niego odskoczyć na kilka metrów. Spojrzałam na wilka. Nie wyrządziłam mu wielkiej szkody. Stał nadal w tym samym miejscu i mi się przyglądał. Uśmiechnął się ironicznie a następnie wybuchnął śmiechem. Uniósł łeb do góry, śmiejąc się psychicznie. Miałam okazje by zadać ten jeden decydujący cios. Przegryź tchawicę. Bez chwili namysłu rzuciłam się na niego. Basior to przewidział i już miał mnie powalić na ziemię gdy ja zrobiłam unik i jedyne co udało mi się zrobić to przeorać mu zębami kark. Krew wypływała powoli z szarpanej rany. Basior spojrzał na ranę a następnie na mnie.
 -Odważna jesteś...-powiedział z psychicznym uśmiechem. Obnażyłam kły i napięłam mięśnie gotowa do szybkiego ruchu. Basior powoli ruszył w moją stronę. Ja się cofałam z każdym krokiem, który on wykonał do przodu. Ciągle miałam napięte mięśnie gotowe do skoku, uniku...lub ucieczki.

< Severus? x3 (tak wiem, dziwne to xd)>

wtorek, 22 grudnia 2015

Czasami jest tyle piękna na świecie, że aż trudno je znieść

Imię: Bajkał
Motto: „Czasami jest tyle piękna na świecie, że aż trudno je znieść”
Wiek: 2 lata
Płeć: Basior
Stanowisko: Strażnik
Partnerka: Brak
Aparycja: Bajkał bardzo wyróżnia się wśród innych wilków. Przede wszystkim jest mniejszy niż nie jeden samiec w jego wieku, można więc porównać go wielkością do wadery. Tym samym nie jest on dosyć masywnym basiorem, lecz nie można nazwać go także drobnym. Posiada bardzo długą, puszystą sierść o dosyć mało spotykanej barwie – biała pokryta czarno-szarymi odcieniami. Najbardziej widoczna ciemna plama znajduje się na grzbiecie, a niewiele mniejsze rozmieszczone są po całym ciele. Pod łbem ma sporą bliznę w kształcie krzyża w kolorze wrzosowym, która bardzo oszpeca jego osobę. Posiada także heterochromię – jego prawe oko jest błękitne, a lewe, bursztynowe.
Osobowość: Bajkał jest wrażliwy na swoje otoczenie i pozytywnie zaznacza w nim swoją obecność. Posiada głęboką skromność i elegancką prostotę myśli. Jest zrównoważony emocjonalnie, nie zakłada niczego z góry i nie osądza innych. Cechuje się pozytywnym podejściem do życia zostawiając przeszłość za sobą i skupiając się na teraźniejszości. Basior pragnie posiadać wewnętrzny spokój, a nie egocentryczną energię zużywa na wszystko co jest dla niego ważne. Posiada wysokie umiejętności w rozwiązywaniu problemów, ponieważ poszukuje spokoju i harmonii. Unika konfliktów i często tłumi w sobie gniew. Konsekwencjami takiego zachowania jest dominacja innych wilków nad nim. Bardzo szybko przywiązuje się do otaczających go osób i skupia się na zadowoleniu ich. Bajkał bywa ciekawski w stosunku do rzeczy, które wydają mu się warte poznania. Często jednak nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia zaślepiony interesującym zdarzeniem i balansuje na krawędzi niebezpieczeństwa.
Kontakt: Big